może ktoś już zauważył, ale zmieniłam zdjęcia bohaterów i dodałam 3 innych, którzy pojawią się w kolejnym. :D
tak przy okazji spytam, gdzie według Was mogą pracować młodzi mężczyźni, którzy nie byli na studiach ani nic? tak myślałam o sklepie muzycznym, jakimś klubie, stacji benzynowej... macie jeszcze jakieś pomysły? :D
Październik przyszedł, październik prawie minął. Któregoś dnia Jason wychodził ze stołówki razem z Jamesem. Zatrzymali się przy szafkach.
- Co to jest? - Jason odkleił kartkę, która była przyklejona do jego szafki.
- Co tam jest napisane? - spytał James, podchodząc do niego. Jason otworzył kartkę, która była złożona na pół.
- Jesteś martwy. - przeczytał. Jason spojrzał przerażony na Jamesa.
- Więc...? - niecierpliwił się James.
- Ktoś mnie straszy... - pomyślał głośno Jason i zgniótł kartkę. James przez kilka sekund zastanawiał się.
- Dave...
Jason zaczął myśleć. Dlaczego Dave miałby chcieć go zabić? Nic takiego ostatnio nie zrobił.
- Mam go dla ciebie zabić? - spytał James z uśmiechem.
- Nie... nie sądzę, że to on. - powiedział zmieszany Jason.
- Kto inny cię nienawidzi? - zapytał blondyn.
- Nie wiem... - mruknął Jason i znowu zaczął rozmyślać.
Zadzwonił dzwonek i szybko wziął swoje książki. James poszedł na matematykę, a Jason na literaturę. Usiadł na swoim stałym miejscu, z tyłu klasy. Lars przyszedł krótko po dołączeniu Dave'a i Marty'ego. Ostatnim, który przyszedł przed nauczycielem był Sebastian. Usiadł przed Larsem. Wkrótce przyszedł nauczyciel i rozmawiali o Karolu Dickensie. Jason dał kilka dobrych odpowiedzi i otrzymał piątkę. Sebastian spojrzał na niego z zazdrością. Dave i Marty tylko przewrócili oczami.
Po tej lekcji byli już wolni. Jason rzucił się do wyjścia.
- Jase, czekaj! - zawołał za nim Lars. Chłopak zatrzymał się i czekał, aż podejdzie. - Dlaczego zwiałeś? Nawet na mnie nie poczekałeś.
- Chcę wrócić do domu tak szybko, jak to możliwe. - oznajmił Jason. James wyszedł z klasy matematycznej i zrównał się z nimi.
- Dlaczego? - zdziwił się Lars.
- Przeczytaj to. - Jason podał mu zgnieconą kartkę. Lars szybko ją przeczytał i zmarszczył brwi.
- Założę się, że to ten rudy skurwiel!
- Nie sądzę... - mruknął Jason.
Chłopcy wyszli ze szkoły. Chłopak rozejrzał się, czy ktoś nie celuje w niego pistoletem albo nie podchodzi z nożem.
- Luz Jase, nikt cię nie skrzywdzi, kiedy ja tutaj jestem. - pocieszył go James.
- Możecie mi zejść z drogi? - zapytał oschle Kirk. Chłopcy odwrócili się i pozwolili mu przejść.
- Kirky, dlaczego nie będziesz już z nami rozmawiał? - spytał Jason, podchodząc do niego.
- Mam dosyć zachowania Larsa. Nie byłeś tu w zeszłym roku, żeby go poznać. On nigdy się nie zmieni. Zawsze był mocny w gębie. - opowiedział, nie patrząc na niego.
Jason wrócił do Larsa i Jamesa.
- Lars...
- On jest pierdolnięty! - krzyknął. - Nie przeproszę go!
- I tak teraz cię nienawidzę. - powiedział James. - Nie widzisz, że z twojego powodu nawet nie będzie chciał z nami rozmawiać?
Lars bez słowa skinął na nich ręką i odszedł. Mama przyjechała go odebrać. James westchnął i spojrzał na Jasona.
- Kiedyś byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, wszyscy nam zazdrościli... w zeszłym roku...
- Teraz przyszedłem ja... - Jason spuścił wzrok.
- To nie przez ciebie! Po prostu Lars musi zmienić swój charakter.
- Hej, ty, mały!
Jason odwrócił się i zobaczył Sebastiana z dwoma kolegami.
- Mówisz do mnie? - zapytał Jason, wskazując na siebie.
- A czy ktoś ma tu jeszcze przydomek "mały"? - spytał ironicznie Sebastian.
- Nie wiem... - powiedział zdezorientowany. Nic nie wiedział na temat tego pseudonimu.
- Nie udawaj głupiego.
- Coś nie tak...?
- Tak. Ukradłeś mi dziewczynę! - Sebastian zbliżył się do Jasona.
- Przepraszam, twoją dziewczynę?
- Shanell!
- Shanell nie jest twoją dziewczyną. - uśmiechnął się Jason.
- Była nią, zanim przyszedłeś do tej szkoły.
- Daj sobie spokój. - odezwał się James. Sebastian spojrzał na niego, marszcząc brwi.
- Shanell powiedziała mi, że ją zdradziłeś. Nie zasługujesz na nią. - powiedział Jason. Sebastian zaczął krzyczeć i uderzył Jasona prosto w policzek. James natychmiast doskoczył do nich i odepchnął Sebastiana 5 kroków do tyłu. Jason spojrzał na nich zszokowany i położył dłoń na gorącym policzku.
- Odpierdol się w końcu ode mnie! - krzyknął do Sebastiana. Ten był już gotowy, żeby uderzyć go po raz kolejny, ale James zablokował mu drogę ręką. Pchnął go na tyle mocno, aby mógł upaść.
***
30 października...
Dave podczas lunchu stanął na krześle, aby wszyscy mogli go zobaczyć.
- Chcę, żebyście się wszyscy zamknęli. Mam dla was wiadomość. - powiedział głośniej, aby każdy go usłyszał.
- Że jesteś chujem? Już o tym wiemy. - szepnął Lars i zaczął się śmiać wraz z Jamesem i Jasonem.
- Organizuję imprezę halloweenową jutro w nocy. Zapraszam wszystkich obecnych tutaj. Każdy musi mieć strój. Brak kostiumu, nie wchodzicie. Rozumiecie? - powiedział z lekko ironicznym uśmiechem i zszedł z krzesła.
Jason spojrzał na Larsa i Jamesa.
- Idziemy?
- Dlaczego nie? - zapytał Lars.
- Nie wiem... - mruknął Jason. Po chwili poczuł, jak ktoś kładzie rękę na jego brzuchu.
- Hej. - powiedziała Shanell i pocałowała go w policzek. - Cześć chłopcy.
- Cześć Shan. - odpowiedzieli jednocześnie James i Lars.
- Idziesz na imprezę? - zaciekawił się Jason.
- Tak, na pewno. A ty?
- No... tak. Ale nie mam kostiumu.
- Improwizuj.
- A ty kim będziesz? - zapytał James. Shanell przez kilka sekund myślała.
- Może króliczkiem Playboya?
- Mmm... - Lars spojrzał na nią z tajemniczym uśmiechem.
- Muszę iść. - rzuciła szybko i przelotnie pocałowała Jasona w usta. Minutę później już jej nie było.
- Mam nadzieję, że będzie tym króliczkiem Playboya. - odezwał się Lars. Jason obrzucił go wrogim spojrzeniem, a ten tylko podniósł ręce w geście obrony.
- Jakieś pomysły na kostium? - spytał James. Chłopcy przez chwilę zastanawiali się.
- Wiem dokładnie, kim będę. - powiedział Lars, uśmiechając się. Każdy mówił o imprezie, która miała się odbyć jutro.
***
- Myślę, że to głupi pomysł... - powiedział Jason, kiedy James prostował mu włosy.
- Nie. Myślę, że będziesz wyglądać uroczo. - James wziął kolejne pasmo jego włosów i pociągnął prostownicą. - Proszę bardzo. - powiedział, kiedy skończył. Stanął przed Jasonem, aby zobaczyć efekt. Jason wyglądał całkiem inaczej w prostych włosach.
Obydwoje siedzieli w jego pokoju i przygotowywali się do słynnego Halloween.
Kiedy obydwoje wyprostowali swoje włosy, przebrali się w swoje kostiumy. James zdecydował się na przebranie anioła. Miał na sobie białe dunki, białe obcisłe spodnie, prosty t-shirt i letnią białą kurtkę. Jason pomógł mu też z przywiązaniem skrzydeł. James obejrzał się dokładnie w lustrze. Wyglądał naprawdę anielsko.
- Chodź Jase, musimy iść! - krzyknął, patrząc na zegarek.
- Ok, już wychodzę. - Jason otworzył drzwi łazienki. Wyszedł ubrany w żółtą koszulkę i czarne spodnie do kolan. Miał długie skarpetki w czerwono-białe paski i czarne trampki.
- "Alicja w Krainie Czarów"? - domyślił się James, a Jason przytaknął.
- Wyglądam jak idiota, prawda?
- Shanell na pewno się będzie podobać.
Po kilku minutach byli już gotowi do wyjścia. Wsiedli do samochodu Jamesa i ruszyli w stronę domu Dave'a. Już od przecznicy dalej słychać było głośną muzykę. James zatrzymał się przed wielkim domem. Wysiedli i rozejrzeli się dookoła. Wielu ludzi już zaczęło się schodzić.
- Jayzm, Jase!
Chłopcy odwrócili się i zobaczyli zbliżającego do nich Larsa.
- Dlaczego mnie to nie dziwi? - powiedział James, uśmiechając się. Lars był ubrany na czarno. Miał czarną pelerynę, oczy podkreślone czarną kredką i bardzo jasny podkład na twarzy.
- Wyglądasz super. - ocenił Jason, lustrując go wzrokiem.
- Dziękuję. - uśmiechnął się i zaczął analizować strój Jasona. - A ty jesteś...?
- Alicja w Krainie Czarów.
- Wyglądasz świetnie. Chodźmy do środka.
Dom był ogromny. Ludzie pili z plastikowych kubków i słuchali muzyki.
- Gdzie jest Shanell? - spytał James.
- Nie wiem. - powiedział Jason i zaczął się rozglądać.
- Ciekawe, gdzie pan chuj. - pomyślał Lars i napełnił swoją szklankę piwem. Wtedy muzyka przestała grać. Każdy rozglądał się zdezorientowany. Dave pojawił się na schodach. Miał na sobie długą czarną pelerynę.
- Witam wszystkich. - powiedział donośnie, schodząc na dół. - Imprezę uważam za otwartą!
James spojrzał na Larsa, który stał obok niego.
- Wydaje mi się, że jesteście podobnie ubrani...
- Dlaczego ten skurwiel musi mieć nawet takie samo przebranie tak jak ja?! - jęknął, patrząc to na swój kostium, to na strój Dave'a.
Muzyka znowu zaczęła grać i ludzie zaczęli tańczyć. Lars wyszedł na zewnątrz. James nalał trochę coli do swojej szklanki i poszedł usiąść na kanapie. Jason stał kilka minut w pobliżu schodów, a następnie udał się nad basen.
James wstał w końcu z kanapy i wyszedł na zewnątrz. Podszedł do Jasona, który stał w pobliżu basenu.
- I jak tam? - spytał, podchodząc do niego.
- Hmm... widziałeś Shanell?
- Nie. Idę do auta po fajki. Też chcesz?
- Nie, dzięki.
James poszedł do samochodu, a Jason rozejrzał się po raz kolejny. Widział wcześniej Larsa z dwiema dziewczynami, ale już ich nie było. Potem zobaczył Judy. Podszedł do niej.
- Hej Judie.
- Cześć. - powiedziała i spojrzała zmieszana na jego strój, starając się odgadnąć, kim jest.
- Jestem Alicją w Krainie Czarów. - powiedział, poprawiając swoje włosy. - Judy, nie widziałaś może Shanell?
- Nie sądzę... - mruknęła, rozglądając się. - Mówiła, za kogo będzie przebrana?
- Za króliczka Playboya.
- Widziałam już dzisiaj 3 króliczki, ale żaden z nich to Shanell.
- Ok. Pozdrów Kirka ode mnie. - powiedział i odszedł. James wrócił kilka sekund później.
- Gdzie jest Lars? - zapytał.
- Nie wiem, widziałem go z tymi dziewczynami i...
- Eee... czy to jest Shanell? - James wskazał ruchem głowy. Jason odwrócił się. Obok basenu stała Shanell i rozmawiała z... Dave'em? Śmiali się, a następnie Dave zbliżył się do niej. Pogłaskał ją delikatnie po policzku, a potem pocałował.
- O kurwa... - jęknął James, patrząc na Jasona, który upuścił szklankę. Poczuł narastającą w sobie wściekłość i zmierzył w stronę Shan i Dave'a.
- Co ty robisz?! - krzyknął Jason, kiedy podszedł do nich. Popatrzył z niedowierzaniem na Shanell, a potem spojrzał na Dave'a, który miał na twarzy zwycięski ironiczny uśmiech. Jason pchnął go basenu i wybiegł na ulicę. James poszedł za nim. Zatrzymali się przed jego samochodem.
- Chcę wrócić do domu. - oznajmił drżącym głosem.
- Ok, tylko pójdę po Larsa. - James ruszył z powrotem w stronę domu, a Shanell zdyszana podbiegła do Jasona.
- Co to miało być?! - krzyknęła, próbując uspokoić oddech.
- Całowałaś się z nim!
- To on mnie pocałował!
- Widać było, że ci się podoba. - powiedział łamiącym się głosem.
- Dlaczego jesteś taki zazdrosny? Nie sypiam z nim.
Jason nie mógł uwierzyć własnym uszom.
- Myślałem, że mnie kochasz...
- Nigdy nie powiedziałam, że cię kocham...
Wtedy właśnie serce z napisem "Shanell + Jason = miłość" złamało się w jego głowie.
- Ok... rozumiem... możesz wrócić na imprezę.
- Ale...
- Wracaj na imprezę!
Shanell nic już więcej nie powiedziała, tylko skinęła głową i odeszła. Jason wsiadł do samochodu i ukrył twarz w dłoniach. Po chwili przyszli też Lars i James.
- Co z tobą? - spytał Lars, siadając na tylnym siedzeniu obok niego.
- Shanell dała mi do zrozumienia, że nie chce ze mną być... - wyjaśnił, wlepiając wzrok w swoje kolana.
Pojechali z powrotem do domu Jasona. Poszli od razu do jego pokoju.
Kiedy rodzice Jasona w końcu zasnęli, zszedł na dół, żeby wziąć butelkę whisky z lodówki. Zaczęli pić i rozmawiać, aż w końcu udało im się zasnąć.
- Witam wszystkich. - powiedział donośnie, schodząc na dół. - Imprezę uważam za otwartą!
James spojrzał na Larsa, który stał obok niego.
- Wydaje mi się, że jesteście podobnie ubrani...
- Dlaczego ten skurwiel musi mieć nawet takie samo przebranie tak jak ja?! - jęknął, patrząc to na swój kostium, to na strój Dave'a.
Muzyka znowu zaczęła grać i ludzie zaczęli tańczyć. Lars wyszedł na zewnątrz. James nalał trochę coli do swojej szklanki i poszedł usiąść na kanapie. Jason stał kilka minut w pobliżu schodów, a następnie udał się nad basen.
James wstał w końcu z kanapy i wyszedł na zewnątrz. Podszedł do Jasona, który stał w pobliżu basenu.
- I jak tam? - spytał, podchodząc do niego.
- Hmm... widziałeś Shanell?
- Nie. Idę do auta po fajki. Też chcesz?
- Nie, dzięki.
James poszedł do samochodu, a Jason rozejrzał się po raz kolejny. Widział wcześniej Larsa z dwiema dziewczynami, ale już ich nie było. Potem zobaczył Judy. Podszedł do niej.
- Hej Judie.
- Cześć. - powiedziała i spojrzała zmieszana na jego strój, starając się odgadnąć, kim jest.
- Jestem Alicją w Krainie Czarów. - powiedział, poprawiając swoje włosy. - Judy, nie widziałaś może Shanell?
- Nie sądzę... - mruknęła, rozglądając się. - Mówiła, za kogo będzie przebrana?
- Za króliczka Playboya.
- Widziałam już dzisiaj 3 króliczki, ale żaden z nich to Shanell.
- Ok. Pozdrów Kirka ode mnie. - powiedział i odszedł. James wrócił kilka sekund później.
- Gdzie jest Lars? - zapytał.
- Nie wiem, widziałem go z tymi dziewczynami i...
- Eee... czy to jest Shanell? - James wskazał ruchem głowy. Jason odwrócił się. Obok basenu stała Shanell i rozmawiała z... Dave'em? Śmiali się, a następnie Dave zbliżył się do niej. Pogłaskał ją delikatnie po policzku, a potem pocałował.
- O kurwa... - jęknął James, patrząc na Jasona, który upuścił szklankę. Poczuł narastającą w sobie wściekłość i zmierzył w stronę Shan i Dave'a.
- Co ty robisz?! - krzyknął Jason, kiedy podszedł do nich. Popatrzył z niedowierzaniem na Shanell, a potem spojrzał na Dave'a, który miał na twarzy zwycięski ironiczny uśmiech. Jason pchnął go basenu i wybiegł na ulicę. James poszedł za nim. Zatrzymali się przed jego samochodem.
- Chcę wrócić do domu. - oznajmił drżącym głosem.
- Ok, tylko pójdę po Larsa. - James ruszył z powrotem w stronę domu, a Shanell zdyszana podbiegła do Jasona.
- Co to miało być?! - krzyknęła, próbując uspokoić oddech.
- Całowałaś się z nim!
- To on mnie pocałował!
- Widać było, że ci się podoba. - powiedział łamiącym się głosem.
- Dlaczego jesteś taki zazdrosny? Nie sypiam z nim.
Jason nie mógł uwierzyć własnym uszom.
- Myślałem, że mnie kochasz...
- Nigdy nie powiedziałam, że cię kocham...
Wtedy właśnie serce z napisem "Shanell + Jason = miłość" złamało się w jego głowie.
- Ok... rozumiem... możesz wrócić na imprezę.
- Ale...
- Wracaj na imprezę!
Shanell nic już więcej nie powiedziała, tylko skinęła głową i odeszła. Jason wsiadł do samochodu i ukrył twarz w dłoniach. Po chwili przyszli też Lars i James.
- Co z tobą? - spytał Lars, siadając na tylnym siedzeniu obok niego.
- Shanell dała mi do zrozumienia, że nie chce ze mną być... - wyjaśnił, wlepiając wzrok w swoje kolana.
Pojechali z powrotem do domu Jasona. Poszli od razu do jego pokoju.
Kiedy rodzice Jasona w końcu zasnęli, zszedł na dół, żeby wziąć butelkę whisky z lodówki. Zaczęli pić i rozmawiać, aż w końcu udało im się zasnąć.